W ostatnich czasach oferta i estetyka materiałów wykończeniowych do wnętrz bardzo się poszerzyła. Sprzedawcy kuszą prospektami przedstawiającymi fragmenty wykończonych wnętrz, a w sklepach pojawiają się specjalne ekspozycje. Można wręcz kupić towar wraz z projektem (dotyczy to w szczególności projektów łazienek, kuchni i różnej maści salonów meblowych oferujących własne rozwiązania wnętrz). Dopiero po wykonaniu części lub całości okazuje się, że jednak brakuje spójności, dopracowania pomysłu, funkcjonalności, a budżet zostaje przekroczony bez konkretnego powodu. W czym tkwi problem?

Gust i wyobraźnia przestrzenna

Wielu Klientów ma z góry określony pomysł na swoje wnętrza, a ich wykonanie i wyposażanie uważają za błahostkę – wystarczy pójść na zakupy i Architekt wnętrz czy wartowszystko urządzić wedle swoich upodobań. Uważamy, że taki Inwestor to prawdziwy skarb – ma ściśle określony punkt widzenia, wie, czego chce. Ale uważamy także, co pokazuje praktyka, że dopiero współpraca z architektem wnętrz przynosi zamierzony efekt, który naprawdę przypomina obrazki z prospektów reklamowych. Architekt wnętrz, co wielokrotnie podkreślaliśmy, służy pomocą, radą, a jego zadaniem jest przelać wizję Inwestora na konkretne rysunki techniczne tak, aby spełnić pokładane w nim nadzieje, jednocześnie chroniąc zamawiającego projekt wnętrz przed błędami oraz niepotrzebnymi wydatkami. Architekt powinien też rozwinąć Państwa koncepcję, aby stała się znacznie lepsza. W trakcie współpracy, rozwiązując problemy klientów często słyszymy: „jak to dobrze, że do tego przedsięwzięcia został zatrudniony architekt wnętrz”. Dzieje się tak dlatego, że (wbrew opinii części społeczeństwa bez odpowiedniego przygotowania zawodowego i lat doświadczeń w projektowaniu) proces projektowy nie jest taki prosty, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Na pewno nie jest to kupowaniem płytek, mebli, czy innego wyposażenia. Można śmiało stwierdzić, że zakupy warto robić na końcu, mając wszystko zaplanowane, czy, jak kto woli – zaprojektowane. Wyobraźnia przestrzenna i gust klientów (którymi winien cechować się każdy, dobry architekt wnętrz) nie eliminuje potrzeby zatrudnienia architekta wnętrz. Znacznie natomiast pomaga w osiągnięciu zamierzonego celu. Oczywiście cechy te nie są wymagane od Inwestorów – brak wyobraźni przestrzennej Zamawiającego skłania nas do jeszcze szerszego wyjaśnienia projektu na etapie koncepcji, której nie zamykamy dopóki, dopóty jej państwo nie zaakceptujecie. Takie podejście powoduje, że wnętrze finalnie nie różni się od koncepcji, a materiały kupowane są i wykorzystywane tak, jak życzy sobie tego Klient. Wnętrze po pierwsze jest funkcjonalne i przestronne, po drugie piękne (zgodnie z Państwa wizją), po trzecie nie ma nietrafionych decyzji i zbędnych wydatków.

Nie ma darmowych obiadów

Idąc do sklepu i zamawiając „darmowy” lub symbolicznie płatny projekt należy zdawać sobie sprawę, że nie ma „darmowych obiadów”. Sprzedawcy towarów zrobią wszystko, by sprzedać ich jak najwięcej, najlepiej tylko od siebie. Taki też wykonają projekt. Aspekty takie jak funkcjonalność, wysoka estetyka, a przede wszystkim koordynacja z resztą wnętrz są traktowane zawsze po macoszemu. Prosty przykład – łazienka zupełnie nie pasuje do reszty wnętrz domu, do tego okazuje się, że jest kompletnie niefunkcjonalna i bardzo droga. Z połowy dekorów na ścianie (które są najdroższe) można by zrezygnować, zamiast tego zastosować lustra i tak dopasować oświetlenie, by optycznie łazienka wydawała się dwa razy większa. Przykład drugi – meble kuchenne są wykonane na wymiar, ale przez niefortunny kształt kuchni należy zastosować bardzo skomplikowane systemy drzwiczek, brzydkie, nieforemne kształty szafek, a między lodówką, a zlewem brakuje choćby kilkudziesięciu centymetrów, żeby móc wygodnie wyjąć z niej rzeczy przed myciem. Do tego wszystkie fronty pokryte są najdroższym lakierem, chociaż kuchnia u znajomych wygląda lepiej, a gotowe meble są z zakupu, złożone własnoręcznie. Brzmi znajomo, prawda? Takie problemy powstają wskutek braku rzetelnie wykonanego i stanowiącego spójną całość projektu wnętrz.

Kilka słów o referencjach i wykształceniu oraz syndrom mechanika

W tym miejscu należy wspomnieć o wykształceniu kierunkowym, doświadczeniu i referencjach architektów, oraz różnicy pomiędzy „projektantem wnętrz” lub „dekoratorem”, a „architektem” (i „architektem wnętrz”). Architekt, to ktoś, kto skończył studia na prestiżowym wydziale architektury lub na akademii sztuk pięknych i zyskał tytuł architekta lub magistra sztuki. To oczywiście nadal nie świadczy z góry o jakości jego pracy – bardzo ważne są lata praktyki, potwierdzone referencjami od Klientów i ilość zrealizowanych projektów. W ostatnich latach, jak grzyby po deszczu, pojawiły się różnej maści płatne i krótkie kursy projektowania wnętrz – granica między wykształconymi architektami, mającymi talent, praktykę i kierującymi się szeroko rozumianą etyką zawodową (mówiąc prościej – uczciwością), a kursantami bez dorobku zatarła się, co wpływa negatywnie na opinię o tych pierwszych. Architekt wnętrz to nie dekoratorjego wiedza jest znacznie szersza – zanim decydujemy się na konkretne materiały wykończeniowe, staramy się zaprojektować funkcję wnętrz, ponieważ często niewielki ruch w planie mieszkania, czy domu (w ścianach, proporcjach pomieszczeń i otworów drzwiowych czy okiennych), powoduje, że wnętrze znacznie zyskuje na jakości i przestronności. Tymczasem działy projektowe firm wyposażeniowych postępują dokładnie odwrotnie, chcąc sprzedać swój towar, co ma wpływ na jakość projektu. To kolejny powód, dla którego warto skorzystać z usług „prawdziwego” architekta wnętrz.

Kolejną, spotykaną sytuacją, jest (tak to nazywamy) – „syndrom mechanika”. Postaram się to zilustrować. Pan Kowalski nie jest mechanikiem, a psuje mu się samochód. Czy Pan Kowalski własnoręcznie go naprawi? Bez narzędzi warsztatowych i wiedzy popartej wykształceniem technicznym oraz wiedzą praktyczną? Oczywiście podejrzewa, że chodzi o przednie zawieszenie lub czujnik spalania stukowego, ale w celu naprawy pojazdu zwróci się do mechanika samochodowego (najlepiej poleconego przez dobrego znajomego). Podobnie jest z projektami wnętrz, nie wszyscy jednak zdają sobie z tego sprawę. Warto dodać, że każdy błąd kosztuje znacznie więcej (na budowie i przy zakupach) niż w podanym przykładzie. Po etapie budowy lub remontu bardzo często godzimy się z błędami lub brakiem zamierzonego efektu, a przecież wystarczyło skorzystać wcześniej z usług fachowca, wcale nie będąc przy tym na końcu stratnym finansowo.

Kompletność projektu wnętrz, nadzór i pomoc przy budowie

Zamknięcie projektu nie powinno być końcem współpracy. Tak naprawdę, dla Państwa, wyzwanie dopiero wtedy się zaczyna. Architekt wnętrz powinien sprawować nadzór nad wykonanym projektem oraz, w miarę potrzeb, pomóc w kompletacji materiałów wykończeniowych. Naszym zdaniemwspółpraca z architektem wnętrz w projekt wnętrz (poza dokładnymi i zrozumiałymi dla ekip wykończeniowych rysunkami) powinien obowiązkowo zawierać zestawienie materiałów, z którego jasno wynika co i w jakich ilościach należy zakupić. Wszelkie pozostałe zagadnienia techniczne rozwiewa opis techniczny. Dodatkowo architekci wnętrz długo działający na rynku, mogą polecić wykonawców i rzemieślników, którzy się wcześniej sprawdzili i wiadomo, że wykonają prace budowlano – wykończeniowej tak, jak życzy sobie zamawiający i architekt. To kolejna zaleta korzystania z usług architekta wnętrz.

Korzystanie z usług architekta wnętrz jest bardzo słusznym krokiem. Nie jest to, wbrew pozorom, kaprys, tylko racjonalne podejście do procesu, jakim jest inwestowanie w wykończenie wnętrz, a gust i wyobraźnia przestrzenna mogą bardzo pomóc w wypracowaniu udanej koncepcji wspólnie z architektem wnętrz. Warto jednak zawsze dowiedzieć się, jakim wykształceniem i dorobkiem się legitymuje oraz co będzie zawierał projekt. Zatrudnienie architekta wnętrz na pewno usprawni proces podejmowania decyzji, pozwoli uniknąć błędów i wybudować wnętrze odpowiadające Państwa wymaganiom. Ostatecznie okaże się, że honorarium za projekt jest niewielkie w stosunku do zysku ze skorzystania z usług projektowych.